
Władimir Sorokin "Lód"
Do tej pory nie czytałem żadnej powieści Sorokina - mój jedyny kontakt z jego twórczością to scenariusz do filmu "Moskwa" wydrukowany kilka lat temu w "Literaturze na świecie"
Sama fabuła "lodu" nie jest zbyt odkrywcza - wśród nas żyje tajemnicza grupa "przebudzonych" - niebieskookich blondynów, poszukujących wśród zwykłych ludzi swoich pobratymców. Poszukiwania są brutalne; polegają na uderzeniu lodowym młotem w pierś i skutkują albo "przebudzeniem" kandydata albo jego śmiercią.
Poznajemy kilku kandydatów, mocno przerażonych tym, co się wokół nim dzieje. Zanim zrozumieją, co się stało i kim naprawdę są będą rozpaczliwie miotać się w poszukiwaniu ratunku.
Ale nie fabuła jest największą wartością tej książki. Sorokin wyśmienicie bawi się językiem - praktycznie każdy bohater książki mówi inaczej, używa innych słów, innej składni.
Lektura "Lodu" to wycieczka po zawiłościach ludzkiej mowy, dodam, że wycieczka pełna naturalizmów, wulgaryzmów i dosadności. Cóż, tak się teraz mówi.
"Lód" nie powala na kolana. Ale jest napisany sprawnie i na tyle interesujący, że pewnie do twórczości Sorokina jeszcze wrócę.
Do tej pory nie czytałem żadnej powieści Sorokina - mój jedyny kontakt z jego twórczością to scenariusz do filmu "Moskwa" wydrukowany kilka lat temu w "Literaturze na świecie"
Sama fabuła "lodu" nie jest zbyt odkrywcza - wśród nas żyje tajemnicza grupa "przebudzonych" - niebieskookich blondynów, poszukujących wśród zwykłych ludzi swoich pobratymców. Poszukiwania są brutalne; polegają na uderzeniu lodowym młotem w pierś i skutkują albo "przebudzeniem" kandydata albo jego śmiercią.
Poznajemy kilku kandydatów, mocno przerażonych tym, co się wokół nim dzieje. Zanim zrozumieją, co się stało i kim naprawdę są będą rozpaczliwie miotać się w poszukiwaniu ratunku.
Ale nie fabuła jest największą wartością tej książki. Sorokin wyśmienicie bawi się językiem - praktycznie każdy bohater książki mówi inaczej, używa innych słów, innej składni.
Lektura "Lodu" to wycieczka po zawiłościach ludzkiej mowy, dodam, że wycieczka pełna naturalizmów, wulgaryzmów i dosadności. Cóż, tak się teraz mówi.
"Lód" nie powala na kolana. Ale jest napisany sprawnie i na tyle interesujący, że pewnie do twórczości Sorokina jeszcze wrócę.