piątek, 29 października 2010

Czarna Msza


"Czarna Msza. Almanach rosyjskiej fantastyki. T.2"


Cuda się zdajarzą. Na aukcji internetowej udało mi się za naprawdę niewielkie pieniądze dokupić sobie drugi tom, opisywanego już wcześniej przeze mnie almanachu.

Tym razem Fabryka Słów poczęstowała nas czterema opowiadaniami oraz publicystyką. Opowiadania podobały mi się, szczerze pisząc, umiarkowanie. Poprzedni zbiór, który składał się z większej ilości historii, był choćby przez sam ten fakt, bardziej ciekawy. W drugim tomie zmieściły się opasłe opowiadania, z których najbardziej w pamięć zapada Olega Diwowa "Dynks Billy'ego".


Perełką-ciekawostką jest natomiast publicystyka. Zamieszczona polemika Amnuela i Łukina dotycząca wyróżnienia kilkoma nagrodami opowiadania Siergieja Siniakina "Mnich na skraju Ziemi". Dwie tak kontrastowe oceny zostawiają Czytelnika właściwie przed jedynie słusznym wyborem. A brzmi on tak: trzeba sięgnąć po Siniakina i samemu ocenić! Dla polskich Czytelników jest on dostępny w antologi "Zombie Lenina" wydanej przez Solaris w 2001 roku.
PS. Wczoraj doszły książki, na które tak czekałam - było na co!

sobota, 23 października 2010

Straszny dwór

Michał Majewski, Paweł Reszka "Daleko od Wawelu"
Ta książka miała ukazać się kilka miesięcy temu. Całość była już praktycznie gotowa, autorzy mieli jeszcze tylko przeprowadzić wywiad z prezydentem Kaczyńskim i rzecz miała iść do druku.
Ów wywiad miał mieć miejsce w kwietniu, bezpośrednio po wizycie Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Z oczywistych powodów do niego nie doszło...
O czym jest ta książka?
O polityce, ale nie tej którą codziennie obserwujemy w mediach, ale tej cichej - rozgrywanej w gabinetach, pełnej podjazdowych wojen, niejawnych sporów i personalnych zatargów,
W książce tej opisano m.in. funkcjonowanie zaplecza Lecha Kaczyńskiego - i, krótko mówiąc, jest opis przerażający - zamiast sprawnie funkcjonującego mechanizmu mamy siedlisko żmij wiecznie ze sobą rywalizujących, spiskujących i doszukujących się nieczystych zagrań u rywali.
Postać Lecha Kaczyńskiego wyłaniająca się ze stron "Daleko od Wawelu" jest pełna sprzeczności - w ciągu jednej chwili potrafi z miłego, sympatycznego człowieka przemienić się z zawistnego, podejrzliwego i małostkowego tyrana; nie ufa nikomu poza bratem, ale jednocześnie wymaga stuprocentowego oddania od innych; chce aktywnie grać na politycznym boisku, ale nie potrafi zebrać zgranej drużyny zdolnej wykreować jakikolwiek plan...
"Daleko od Wawelu" to książka potrzebna - ułatwia nam chłodną i rzeczową, pozbawioną męczeńskich naleciałości analizę tej prezydentury. Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych polityczną rzeczywistością naszego kraju.

poniedziałek, 18 października 2010

"Polityka" - dźwięk kontra druk

Lubię audiobooki - kilkakrotnie dawałem temu wyraz w swoich postach na blogu.
Niedawno postanowiłem przetestować 'słuchalną' wersję tygodnika "Polityka". Na stronie audioteki zakupiłem najnowsze wydanie, w osiedlowym sklepiku (jak co tydzień) kupiłem wersję papierową... i zabrałem się do porównywania.
  • Cena: pełne wydanie papierowe kosztuje 5 pln. Wydanie audio: o złotówkę mniej. Niestety, wersja do słuchania nie zawiera wszystkich artykułów z wydania tradycyjnego, a jedynie te 'najlepsze' (w opinii redakcji). Szkoda, że nie zamieszczono chociażby audio-wersji felietonów Stommy, Passenta, Tyma, które przecież cieszą się dużą popularnością wśród czytelników "Polityki"
  • Treść: teksty publicystyczne to nie to samo co proza. O ile w przypadku powieści dobry lektor dodaje uroku czytanemu tekstowi, to w przypadku artykułów o polityce, gospodarce, demografii itp. zdecydowanie łatwiej się skupić na druku. Złapałem się na tym, że czytając tekst z wydania papierowego trafiałem na akapity, które zupełnie mi umknęły gdy ten sam tekst poznawałem w wersji audio. Sprawa dodatkowo się komplikuje przy wywiadach - podczas słuchania czasem po prostu trudno się zorientować, która ze stron wypowiada daną kwestię.
  • Czas: po pierwsze - wersja audio ukazuje się wcześniej (już we wtorek wieczorem, podczas gdy papierową możemy kupić dopiero w środę). Audio-politykę możemy pochłaniać podczas surfowania po blogu, spaceru, prasowania... co pozwala nam zaoszczędzić czas, ale powiększa problemy z przyswajalnością tekstu, o czym pisałem powyżej. Z drugiej strony - sądzę, że przeciętny człowiek jest w stanie szybciej przeczytać tygodnik, niż go wysłuchać.
  • Podsumowanie - zostanę przy wersji papierowej. Z sentymentu do wydania papierowego, z chęci obcowania z pełną treścią... i dla rysunków Sawki i Mleczki.  Sądzę jednak, że audiopolityka może być ciekawą propozycją dla osób niedowidzących, stojących w samochodowych korkach... i miłośników rynkowych nowinek.

sobota, 16 października 2010

2586 pomysłów na powieść



Andrzej Pilipiuk "2586 kroków"
Kolejny zbiór opowiadań Wielkiego Grafomana, Mistrza Literatury Lekkiej i Łatwej, Seryjnego Wypluwacza Zdań, czyli Andrzeja Pilipiuka.
W "Krokach" nie spotkamy wiecznie pijanego egzorcysty Jakuba Wędrowycza.
A kogo spotkamy? Wampiry, wilkołaki, terroryści, komandosi, zwichrowani naukowcy, tajne służby... wszyscy oni z wdziękiem poruszają się w strefach alternatywnych wersji historii i światów nie-do-końca-naszych.
"2586 kroków" to doskonałe teksty na weekendowe popołudnie.
Książka dla chcących odsapnąć od powagi codzienności. Pełna humoru, inteligenta, miejscami kiczowata, ale zawsze interesująca.

środa, 13 października 2010

piątek, 8 października 2010

W oczekiwaniu...


Od wczoraj, dzięki pomocy pewnego Irlandczyka polskiego pochodzenia, trwam w oczekiwaniu...na książki. Ich porcja, jak napisał dziś do mnie sklep internetowy, w którym zaopatrzyłam się w trzy fantastyczne pozycje, może przyjść nawet pod koniec listopada. Nie szkodzi, poczekam:) Zwłaszcza, że jedna z nich ma być dla mnie prezentem choinkowym, który chyba od razu po przyjściu paczki zapakuję w kolorowy papier z bałwankami i reniferami, żeby nie kusiło:)

A tak swoją drogą, to nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w takiej zwykłej księgarni...prawie wszystko kupuję przez net, więc lektury też. Jak się żyje według zegarka, to tak się ma. Jednak nie narzekam, pakowanie rzeczy do wirtualnego koszyka też ma przecież swoje plusy, choć oczywiście brak tu atmosfery i klasycznego snucia się między regałami.

Czekam...i tak sobie myślę, jak samej sobie zazdroszczę - już niedługo będę bogatsza o genialny słownik i dwie książki do poczytania...ale mam fajnie...chyba sprawdzę skrzynkę mailową, może zmienił się status zamówienia...nie przed chwilą patrzyłam...czekam...i tak półtora miesiąca...szybko zleci...w końcu mam jeszcze co czytać...idę poczytać...a potem sprawdzę skrzynkę...

czwartek, 7 października 2010

NARESZCIE!

Tak, tak - powyższy okrzyk dotyczy Nobla.
I nawet nie chodzi mi o samą postać Vargasa Llosy - ale o to, że w końcu Nagrodę dostał twórca rozpoznawany przez ogół czytelników, czytany przez tłumy, znany, komentowany.
Czyżby nadszedł kres nagradzania egzotycznych poetów znanych tylko garstce yntelektualystów i językoznawców?
Czyżby Nobel znów miał trafiać w ręcę pisarzy poruszających masy?
Marzenia...

sobota, 2 października 2010