wtorek, 14 czerwca 2011

Przekład


Przebiegając z entuzjazmem i ufnością angielską wersję tekstu pewnego chińskiego filozofa, trafiłem na ów pamiętny fragment: "Skazany na śmierć nie obawia się stanąć nad przepaścią, bo odrzucił już życie". W tym miejscu tłumacz postawił gwiazdkę i poinformował mnie, że jego interpretacja jest słuszniejsza niż wersja innego sinologa rywala, który tłumaczył to tak: "Służący niszczą dzieła sztuki, by nie musieć osądzać ich piękna i defektów". Wtedy, jak Paolo i Francesca, przestałem czytać. Tajemniczy sceptycyzm przeniknął do mojej duszy.

[J.L.Borges, cytat znaleziony w "Przekładzie" Pablo De Santisa]
Odwieczny dylemat - czytać tłumaczenia, czy wersje oryginalne. Nie potrafię opowiedzieć się po żadnej ze stron.
Właśnie skończyłem Single&Single Le Carre, po angielsku. Lektura zajęła mi X tygodni, walka ze skomplikowanym, pełnym niedomówień stylem mistrza powieści szpiegowskiej nie była łatwa. Ile przekładów jego powieści zdołałbym przeczytać w tym czasie?
Z drugiej strony - czytanie w oryginale niesie w sobie pewną dawkę pozytywnego snobizmu, coś w stylu spotykam się z prawdziwym tekstem Autora, a nie z jego interpretacją.
Każdy, kto kiedykolwiek próbował (choćby amatorsko) przetłumaczyć jakikolwiek tekst wie, że nie da się tego zrobić obiektywnie; przekład zawsze zniekształca, deformuje tekst oryginalny. Ale przecież nie zawsze te zmiany muszą być złe, wręcz przeciwnie, mogą dorzucać dodatkowe odcienie, tony, akcenty... jak to powiedział kiedyś pewien Anglik: zazdroszczę Wam, nie-Anglikom - u Was każde pokolenie ma swojego własnego Szekspira!
Dylemat - oryginał czy przekład - nie rozstrzygnięty.

5 komentarzy:

Silaqui pisze...

Podziwiam samozaparcie - sama nie dałabym rady przebrnąć przez lekturę w oryginale...

insider pisze...

@ Silaqui: czytanie w języku obcym to doskonały pretekst do czytania 'literatury lekkiej-łatwej-przyjemnej'.
Ja nie czytam tych grafomańskich bestsellerów - ja szlifuję język :D

Silaqui pisze...

I to jest myśl! :)

Violet pisze...

Lubię czytać w oryginale (tzn. po rosyjsku), pretekstem może być szlifowanie języka, ale naprawdę to czasem warto przyjżeć się tekstowi bezpośrednio, a nie przez okulary tłumacza. Choć wielu ludzi z tej branży zasługuje naprawdę na najwyższe pochwały.

insider pisze...

@Violet: "Choć wielu ludzi z tej branży zasługuje naprawdę na najwyższe pochwały" - ale o kilku innych litościwie zapomnijmy