niedziela, 15 stycznia 2012

Idę o zakład, że do 30 str uśmiejesz się

Tomasz Pindel "Czy to się nagrywa", Świat Książki 2011

W jednej z dwóch stacji radiowych, które słucham - RMF Classic - w każdy poniedziałek o godzinie 15.30 nadawana jest krótka audycja "Piątka z literatury". Program prowadzą Szymon Kloska i Tomasz Pindel z Instytutu Książki. Obaj panowie są na co dzień tłumaczami literatury hiszpańskojęzycznej i obaj mają na koncie świetnie brzmiące po polsku książki (nie wypowiadam się na temat ich wierności - nie znam hiszpańskiego - ale jestem przekonana, że Panowie w tym co robią są naprawdę dobrzy).
Tłumacze prowadzą także dwa blogi: Noble i buble oraz Poczytane, a ostatnio ukazała się także na rynku książka autorstwa Tomasza Pindla i o niej chcę pisać.

Nie będę robić długiego najazdu - przechodzę do rzeczy: "Czy to się nagrywa?" jest książką bezapelacyjnie REWELACYJNĄ! Jak zapowiada podtytuł jest to komedia prawie erotyczna. Książka składa się wyłącznie z monologów poszczególnych postaci biorących udział w akcji, dodajmy, akcji bardzo wartkiej i wciągającej.

Jak wypowiadał się w jednym z wywiadów sam autor: chciał zrealizować marzenie tłumacza, który najchętniej wywaliłby z książek wszystkie dłużyzny. I trzeba przyznać, że Tomaszowi Pindlowi udało się to, choć powiedzmy szczerze - tłumaczenie jego książki byłoby wyzwaniem. Dlaczego? W książce mamy kilkanaście typów ludzi i zindywidualizowany język każdego z nich, nasycony przekręconymi porzekadłami, neologizmami i językowymi potworkami.

Mistrzowsko wręcz ujęte, w ramach poszczególnych grup, słownictwo oraz wyrażany nim światopogląd postaci stanowią wspaniałą panoramę charakterów.

Jeśli pominęli byśmy wszystkie powyższe zalety, to jest jeszcze coś, czym książka wybija się wysoko ponad przeciętność. To gęsto usiany humor. I to nie taki, który podnosi nam do góry kącik ust, ale taki, że zaczynamy śmiać się w głos i łapać za brzuch! Są tu całe strony fenomenalnej ironii, zabawy słowem, stereotypami myślowymi etc.

Debiut pisarski Tomasza Pindla jest konieczny zauważenia i godny polecenia, bo już dawno przy lekturze (jak mówił klasyk) nie "ześmiałam się ze śmiechu jak norka".

3 komentarze:

awiola pisze...

Muszę posłuchać tej audycji, skoro tak zachwalasz. A później pomyślę o książce.

Violet pisze...

@awiola: Daj znać, czy Ci przypadła do gustu!

insider pisze...

@Violet - właśnie skończyłem. Do 30 strony brzuch mnie bolał ze śmiechu.