czwartek, 22 kwietnia 2010

Sprzątanie na półkach

Nadchodzi wiosna - zaczynamy sprzątanie po zimie, porządkujemy zakamarki, wyrzucamy zbędne rzeczy... i z tym ostatnim zazwyczaj mam wielki problem. Jestem człowiekiem zorganizowanym, zdyscyplinowanym i unikającym nadmiernego gromadzenia rzeczy... ale tylko teoretycznie, w praktyce w moim życiu dominuje radosna improwizacja, twórczy chaos co jakiś czas przerywany rozpaczliwymi próbami wprowadzenia porządku.
Najbardziej jaskrawym objawem mej manii gromadzenia rzeczy są książki. Jak każdy bibliofil uwielbiam nie tylko czytać, ale także mieć - przecież pełne regały, półki uginające się pod ciężarem kolejnych tomów, całe ściany zajęte przez woluminy, drugie i trzecie rzędy, tomiki poupychane poziomo, pionowo, powciskane, dopychane kolanem... ach, cóż za rozkosz dla duszy [i męka dla ciała zobligowanego do utrzymywania tego zbioru w porządku].
Niedawno naszło mnie na selekcjonowanie swych rzeczy. Najpierw zrobiłem porządek w dokumentach, potem pozbyłem się najbardziej znoszonych ubrań, zdobyłem się nawet na mini-remanent w płytach... i w końcu
z ciężkim
sercem
i zaciśniętymi zębami
zacząłem przeglądać książki.
The Doors - ulubiony zespół z "długowłosych" lat, ale teraz na głowie "zawartości" nieco mniej, a i samego Morrisona od wieków nie słuchałem - czy więc jego biografia jest mi potrzebna? Henry Miller - kiedyś czytany z wypiekami na twarzy, a dziś wywołujący co najwyżej uśmiech politowania. "Ulisses" - chyba nigdy porządnie nie przeczytany, a z pewnością nie zrozumiany. Szereg książek o filmie; niedobitki "Kameleonów" i "Salamandr", Vonnegut... cała epoka w mym czytelniczym życiu.
Ciężko mi się ich pozbywać - ale ja już do nich nie wrócę, a może komuś sprawią jeszcze nieco frajdy.
Wkrótce więc cały zbiorek będzie poszukiwał szczęścia na internetowych aukcjach.
A na razie - jeśli chcecie obejrzeć listę - znajdziecie ją tutaj.

2 komentarze:

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Czemu się nie upominacie, że Was zgubiłam? Ale już znalazłam:)

insider pisze...

@ Prowincjonalna nauczycielka: cieszę się, że zguba się znalazła
z blogerskim pozdrowieniem :D