czwartek, 22 marca 2012

Diabelska korespondencja

C.S.Lewis, Listy starego diabła do młodego.

Do tej książki po raz pierwszy sięgnęłam rok temu. Trochę wstyd, że tak późno. Jednak z drugiej strony "Listy..." to lektura, do której trzeba dojrzeć, nabrać trochę doświadczenia z życia i wiedzy ogólnej.

Książka wielokrotnie wznawiana (moja zawiera przedmowę do wydania dwudziestego czwartego!) jest czytana przez kolejne pokolenia nic nie tracąc na swej wartości, bo zawiera przemyślenia uniwersalny - ważne dla ludzi każdych czasów.

Na tylnej okładce mojego wydania przeczytałam, że to książka: o roli zła w świecie stworzonym przez Boga. I to jest chyba jedyne zdanie, z całej lektury, z którym się nie zgodzę, bo jest nieprecyzyjne. Może wydawca bał się popaść w banał, ale ta książka jest o roli diabła w świecie. A jeszcze dokładniej - o tym, co jest grzechem, a co nim nie jest, jak łatwo w niego popaść choćby przez zwykłe lingwistyczne lenistwo.

Wiem, ze tej książki nie trzeba polecać, ale jeśli ktoś pytałby mnie o zdanie, to oczywiście - polecam!

4 komentarze:

Książkozaur pisze...

To moja absolutnie ulubiona książka Lewisa - a trochę ich przeczytałam. Jest świetna, bardzo realistyczna (mimo zupełnie fantastycznego pomysłu) - niby cieniutka, a ja pod koniec byłam już bardzo zmęczona szatańskim sposobem myślenia. Wyczula na wiele spraw, na które zwykle nie zwracamy uwagi, i pokazuje, jak cienka jest granica między dobrem a złem. Na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.

Violet pisze...

@Książkozaur: Masz rację, że książka pozwala spojrzeć na postępowanie swoje i innych z innej perspektywy. Spojrzenie to opiera się niby o prostą zasadę, ale pokazuje jak często sami sobie robimy pod górkę.

awiola pisze...

Skoro tak polecacie to nie zostaje mi nic innego jak przeczytać ją.

Violet pisze...

@awiola: Polecam, ale tylko jak możesz się dobrze skupić, bo ja za pierwszym razem popełniłam błąd i czytałam trochę na "łapu-capu" i dopiero przy którymś liście zorientowałam się, że młody diabeł przez cała książkę zajmuje się kuszeniem jednej osoby, a nie kilku i jakoś tak mi się rozmyła idea:)