czwartek, 18 marca 2010

Realistyczny - po prostu.



Artur Domosławski "Kapuściński non-fiction"

- Ten film jest niemoralny!
- A czy Pan go w ogóle oglądał?
- Oczywiście, że nie. Ja nie oglądam filmów niemoralnych!


Ten dialog (pochodzący chyba ze starego skeczu Krzysztofa Daukszewicza) przypominał mi się regularnie podczas lektury książki "Kapuściński non-fiction" Artura Domosławskiego.
Zanim po nią sięgnąłem usłyszałem i przeczytałem dziesiątki negatywnych opinii: że autor szarga pamięć Wielkiego Reportera, grzebie mu "w sercu, duszy i rozporku", gwałci intymność jego bliskich, wyciąga brudy z archiwów IPN, opisuje swego bohatera jako tchórza, mitomana i grafomana... w tej całej plejadzie insynuacji zarzuty nielojalności i zdrady (Domosławski był uczniem i współpracownikiem Kapuścińskiego) należą do najlżejszych.
Doszło nawet do tego, że wdowa po Kapuścińskim próbowała na drodze sądowej zablokować publikację książki.

Wszystkie wymienione wyżej zarzuty są, wg mnie, całkowicie bezpodstawne. Domosławski wykonał iście benedyktyńską pracę, przeprowadził setki wywiadów, przejrzał tysiące stron dokumentów - wszystko po to, by opisać Ryszarda Kapuścińskiego możliwie najszerzej, najprawdziwiej, najobiektywniej.
To prawda - pozbawia swego bohatera rysów świętego i idealnego. Ale za każdym razem dba o ukazanie szerszej perspektywy (historycznej, politycznej, społecznej itp.), przedstawia racje z różnych stron albo, po prostu, stara się znaleźć usprawiedliwienie dla takiego a nie innego postępowania Kapuścińskiego.
I wbrew krytycznym opiniom obraz Kapuścińskiego, który wyłania się z kart książki jest bardzo pozytywny. Domosławski często podkreśla jego unikalność, niewątpliwy talent i zaangażowanie.
A to, że miał swoje słabości?
A któż z nas ich nie ma?

Po tej lekturze z jeszcze większą radością sięgnę po (wielokrotnie już czytane) "Szachinszacha", "Heban", "Wojnę futbolową".

Na koniec - krótki cytat z biografii:

"Przecież portret Kapuścińskiego, na którym widać ułomności, skazy jest prawdziwszy niż obrazek 'beatyfikowanego'. Realistyczny - po prostu. Zresztą, czyż taki Kapuściński nie jest bardziej interesujący niż ten zagłaskiwany? Bardziej pouczający niż ten zakłamywany? Bardziej ludzki niż ten wyniesiony na piedestał z laurek i bezrefleksyjnych zachwytów"

P.S. W bieżącym numerze "Polityki" ukazał się arcyciekawy artykuł poświęcony biografiom. Polecam.

4 komentarze:

Jolanta pisze...

To jest chyba pierwsza niezjadliwa recenzja tej książki, jaką czytam. Większość narzeka, pisze, że ciężko się czyta, że po lekturze mają doła... Ciekawa odmiana. :) Pozdrawiam.

insider pisze...

@Jolanta - książka napisana jest bardzo "lekko", czyta się naprawę szybko.
Kilkusetstronicowa "cegła" zabrała mi tylko kilka dni.

Justyna.K. pisze...

Bardzo jestem ciekawa tej książki ;) Nie ukrywam, że skrajne opinie na jej temat jeszcze bardziej wzbudzają ciekawość. Lubię Kapuścińskiego i myślę, że nic nie jest w stanie zmienić mojego zdania na jego temat ;) Książkę jednak koniecznie muszę przeczytać. Pozdrawiam :)

insider pisze...

@Justyna.K - masz rację, skrajne emocje wzbudzają ciekawość. Czasem wręcz zastanawiam się, czy burza wokół "Non-fiction" nie była (choćby częściowo) rozpętana celowo.
Niemniej jednak - jest to naprawdę rzecz warta uwagi i lektury. Pozdrawiam