sobota, 13 listopada 2010
Wtórność w sosie własnym
O tym, że twórczość Marka Krajewskiego mnie nie zachwyca już pisałem.
Uważam, że jest to autor przereklamowany, intrygi kryminalne są niezbyt oryginalne zaś postacie narysowane zbyt grubą kreską.
Najnowsza powieść Krajewskiego - "Erynie" - wszystkie te grzechy powiela. Można nawet dorzucić jeszcze jeden zarzut - wtórność.
Co prawda tym razem akcja nie rozgrywa się we Wrocławiu a Lwowie, zaś główny bohater nie nazywa się Mock tylko Popławski, ale to tylko zasłona mająca przykryć autoplagiat. Klimat miasta, zamiłowani w rozpuście policjanci, poczucie upadku, potworna zbrodnia... to już było.
I, znając rzemieślniczą sprawność Krajewskiego - jeszcze nie raz będzie.
P.S. Tym razem reprodukcji okładki nie będzie. Ohydztwo, które zaprezentował nam wydawca według mnie nie powinno być pokazywane publicznie.
piątek, 28 sierpnia 2009
Niezły duet

Marek Krajewski, Mariusz Czubaj "Aleja samobójców"
Nie podzielam wszechobecnych zachwytów nad prozą Krajewskiego. Postać wrocławskiego policjanta Mocka mnie nie przekonała, kryminalna intryga jakoś nie wciągnęła, a historyczne smaczki nie zdołały wykazać swej wyjątkowości.
Dlatego też do napisanej w duecie z Mariuszem Czubajem "Alei samobójców" podchodziłem z dystansem; no, ale jest lato, czas czytania kryminałów, recenzje brzmiały zachęcająco... przeczytałem.
I nie zawiodłem się. "Aleja" jest napisana sprawnie, postać głównego bohatera, nadinspektora Patra (językowego purysty, upierającego się przy nieco osobliwym sposobie odmieniania swego nazwiska) jest klasycznie antypatyczna, klasycznie inteligentna i klasycznie niezależna w swej walce ze światem.
Intryga kryminalna opiera się na brutalnej zbrodni popełnionej w ekskluzywnym domu spokojnej starości - zamordowano i oskalpowano mieszkającego tam inwalidę; w tym samym czasie znika jego sąsiad i szachowy rywal, emerytowany profesor specjalizujący się w sektach i rytualnych okaleczeniach.
W tej powieści tajemnice i przekłamania wzajemnie się przeplatają i przenikają. Kim naprawdę był zamordowany inwalida? Jaką tajemnicę skrywa zaginiony profesor? Czemu sprawą zabójstwa interesuje się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego? I co z tym wszystkim ma wspólnego hobbystyczne sklejanie modeli?
Przyznaję, że książka duetu Krajewski-Czubaj mnie pochłonęła i wypuściła ze swych objęć dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. Jeśli lubicie dobre kryminały z lokalnymi smaczkami (czytelnicy znający Gdańsk mają dodatkową przyjemność poruszając się wraz z nadinspektorem znanymi sobie zaułkami) to jest to książka dla Was.