sobota, 16 października 2010

2586 pomysłów na powieść



Andrzej Pilipiuk "2586 kroków"
Kolejny zbiór opowiadań Wielkiego Grafomana, Mistrza Literatury Lekkiej i Łatwej, Seryjnego Wypluwacza Zdań, czyli Andrzeja Pilipiuka.
W "Krokach" nie spotkamy wiecznie pijanego egzorcysty Jakuba Wędrowycza.
A kogo spotkamy? Wampiry, wilkołaki, terroryści, komandosi, zwichrowani naukowcy, tajne służby... wszyscy oni z wdziękiem poruszają się w strefach alternatywnych wersji historii i światów nie-do-końca-naszych.
"2586 kroków" to doskonałe teksty na weekendowe popołudnie.
Książka dla chcących odsapnąć od powagi codzienności. Pełna humoru, inteligenta, miejscami kiczowata, ale zawsze interesująca.

środa, 13 października 2010

Christophe Marc

czyli miłego słuchania :>


piątek, 8 października 2010

W oczekiwaniu...


Od wczoraj, dzięki pomocy pewnego Irlandczyka polskiego pochodzenia, trwam w oczekiwaniu...na książki. Ich porcja, jak napisał dziś do mnie sklep internetowy, w którym zaopatrzyłam się w trzy fantastyczne pozycje, może przyjść nawet pod koniec listopada. Nie szkodzi, poczekam:) Zwłaszcza, że jedna z nich ma być dla mnie prezentem choinkowym, który chyba od razu po przyjściu paczki zapakuję w kolorowy papier z bałwankami i reniferami, żeby nie kusiło:)

A tak swoją drogą, to nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w takiej zwykłej księgarni...prawie wszystko kupuję przez net, więc lektury też. Jak się żyje według zegarka, to tak się ma. Jednak nie narzekam, pakowanie rzeczy do wirtualnego koszyka też ma przecież swoje plusy, choć oczywiście brak tu atmosfery i klasycznego snucia się między regałami.

Czekam...i tak sobie myślę, jak samej sobie zazdroszczę - już niedługo będę bogatsza o genialny słownik i dwie książki do poczytania...ale mam fajnie...chyba sprawdzę skrzynkę mailową, może zmienił się status zamówienia...nie przed chwilą patrzyłam...czekam...i tak półtora miesiąca...szybko zleci...w końcu mam jeszcze co czytać...idę poczytać...a potem sprawdzę skrzynkę...

czwartek, 7 października 2010

NARESZCIE!

Tak, tak - powyższy okrzyk dotyczy Nobla.
I nawet nie chodzi mi o samą postać Vargasa Llosy - ale o to, że w końcu Nagrodę dostał twórca rozpoznawany przez ogół czytelników, czytany przez tłumy, znany, komentowany.
Czyżby nadszedł kres nagradzania egzotycznych poetów znanych tylko garstce yntelektualystów i językoznawców?
Czyżby Nobel znów miał trafiać w ręcę pisarzy poruszających masy?
Marzenia...

sobota, 2 października 2010

Planowanie to podstawa


źródło: klik