Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coelho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coelho. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 grudnia 2010

Znalezione w sieci

Coś dla "miłośników" Paulo Coelho:
Na brzegu linii końcowej siadłem i płakałem


Miłej lektury

środa, 5 sierpnia 2009

Nad książką usiadłam i się nie wzruszyłam...


Paulo Coelho "Zwycięzca jest sam"


Moja przygoda z Coelho zaczęła się osiem lat temu. Zdążyłam przed powszechnym wybuchem coelhomanii zachłysnąć się tą literaturą i znudzić się nią.

Pierwsza wpadła mi w ręce "Piąta góra", potem "Alchemik" i "Podręcznik wojownika światła", który dla mnie był dowodem, że Paulo Coelho zaczyna mieć o sobie wygórowane mniemanie. Kiedy przeczytałam "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam" byłam już pewna, że książki mają bardzo intrygujące tytuły i nieciekawą zawartość. Twórczość Coelho stała się dla mnie synonimem new age'owej paplaniny.


Teraz po ośmiu latach przerwy dostałam na urodziny "Zwycięzca jest sam". Zabrałam się za lekturę z dużą dozą rezerwy i uprzedzenia. Na szczęście w najnowszej książce Coelho znalazło się więcej miejsca na ciekawy portret psychologiczny bohatera-psychopaty, niż pseudoreligijne dywagacje. Na okładce reklamują "Zwycięzca jest sam" jako thriller - z tym bym nie przesadzała, ale trochę napięcia Coelho wprowadził do akcji.


"Zwycięzca jest sam" można określić jako łatwą, lekką książkę wakacyjną.


Coelho już mnie nigdy chyba nie zachwyci. Mam natomiast nadzieję, że kolejny prezent, który właśnie zdjęłam z regału, przyniesie coś nowego, intrygującego, bo mam wielką ochotę na odkrycie czegoś naprawdę dobrego!