Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2019

Horror generalski


Juliusz Ćwieluch, Mirosław Różański "Dlaczego przegramy wojnę z Rosją"
Jeśli szukacie lektury na dobry sen, to omijajcie tę książkę z daleka.
Po jej przeczytaniu moją pierwszą myślą było - spakować rodzinę, wypłacić oszczędności i uciekać do Kanady. Albo jeszcze dalej.
Gen. Rożański w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem punkt po punkcie opisuje, dlaczego w ewentualnej konfrontacji z rosyjską armią nie mamy szans. Pokazuje błędy popełniane przez wszystkie ekipy rządzące po kolei; mówi, co musielibyśmy zrobić, żeby nadgonić stracony czas... i dlaczego nie przyniesie nam to zwycięstwa.
Generał Mirosław Rożański to niezwykła postać. Inteligentny, spokojny, wyważony, stanowi totalne przeciwieństwo stereotypowego wulgarnego i chamskiego trepa.
Nie uważa się za lepszego od innych, wręcz przeciwnie - niejednokrotnie stwierdza, że nie jest kompetentny wypowiadać się np. w sprawach Marynarki Wojennej.
Z kolei Juliusz Ćwieluch, dziennikarz "Polityki", doskonale dopasowuje się do swojego rozmówcy i wciąż pilnuje, by rozmowa szła właściwym torem.

Ta książka wywołuje niesamowite emocje. Czytając ją, wciąż się wkurzałem - na bezmyślnych polityków, społeczeństwo dające sobą manipulować, głupotę dowódców, bezmyślny hurraoptymizm...

Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą wyjść z medialnej bańki i zrozumieć, co naprawdę może się stać.

"Wojny z Rosją na pewno nie wygramy. Naszym zwycięstwem będzie do niej nie dopuścić"  

sobota, 23 października 2010

Straszny dwór

Michał Majewski, Paweł Reszka "Daleko od Wawelu"
Ta książka miała ukazać się kilka miesięcy temu. Całość była już praktycznie gotowa, autorzy mieli jeszcze tylko przeprowadzić wywiad z prezydentem Kaczyńskim i rzecz miała iść do druku.
Ów wywiad miał mieć miejsce w kwietniu, bezpośrednio po wizycie Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Z oczywistych powodów do niego nie doszło...
O czym jest ta książka?
O polityce, ale nie tej którą codziennie obserwujemy w mediach, ale tej cichej - rozgrywanej w gabinetach, pełnej podjazdowych wojen, niejawnych sporów i personalnych zatargów,
W książce tej opisano m.in. funkcjonowanie zaplecza Lecha Kaczyńskiego - i, krótko mówiąc, jest opis przerażający - zamiast sprawnie funkcjonującego mechanizmu mamy siedlisko żmij wiecznie ze sobą rywalizujących, spiskujących i doszukujących się nieczystych zagrań u rywali.
Postać Lecha Kaczyńskiego wyłaniająca się ze stron "Daleko od Wawelu" jest pełna sprzeczności - w ciągu jednej chwili potrafi z miłego, sympatycznego człowieka przemienić się z zawistnego, podejrzliwego i małostkowego tyrana; nie ufa nikomu poza bratem, ale jednocześnie wymaga stuprocentowego oddania od innych; chce aktywnie grać na politycznym boisku, ale nie potrafi zebrać zgranej drużyny zdolnej wykreować jakikolwiek plan...
"Daleko od Wawelu" to książka potrzebna - ułatwia nam chłodną i rzeczową, pozbawioną męczeńskich naleciałości analizę tej prezydentury. Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych polityczną rzeczywistością naszego kraju.

poniedziałek, 18 października 2010

"Polityka" - dźwięk kontra druk

Lubię audiobooki - kilkakrotnie dawałem temu wyraz w swoich postach na blogu.
Niedawno postanowiłem przetestować 'słuchalną' wersję tygodnika "Polityka". Na stronie audioteki zakupiłem najnowsze wydanie, w osiedlowym sklepiku (jak co tydzień) kupiłem wersję papierową... i zabrałem się do porównywania.
  • Cena: pełne wydanie papierowe kosztuje 5 pln. Wydanie audio: o złotówkę mniej. Niestety, wersja do słuchania nie zawiera wszystkich artykułów z wydania tradycyjnego, a jedynie te 'najlepsze' (w opinii redakcji). Szkoda, że nie zamieszczono chociażby audio-wersji felietonów Stommy, Passenta, Tyma, które przecież cieszą się dużą popularnością wśród czytelników "Polityki"
  • Treść: teksty publicystyczne to nie to samo co proza. O ile w przypadku powieści dobry lektor dodaje uroku czytanemu tekstowi, to w przypadku artykułów o polityce, gospodarce, demografii itp. zdecydowanie łatwiej się skupić na druku. Złapałem się na tym, że czytając tekst z wydania papierowego trafiałem na akapity, które zupełnie mi umknęły gdy ten sam tekst poznawałem w wersji audio. Sprawa dodatkowo się komplikuje przy wywiadach - podczas słuchania czasem po prostu trudno się zorientować, która ze stron wypowiada daną kwestię.
  • Czas: po pierwsze - wersja audio ukazuje się wcześniej (już we wtorek wieczorem, podczas gdy papierową możemy kupić dopiero w środę). Audio-politykę możemy pochłaniać podczas surfowania po blogu, spaceru, prasowania... co pozwala nam zaoszczędzić czas, ale powiększa problemy z przyswajalnością tekstu, o czym pisałem powyżej. Z drugiej strony - sądzę, że przeciętny człowiek jest w stanie szybciej przeczytać tygodnik, niż go wysłuchać.
  • Podsumowanie - zostanę przy wersji papierowej. Z sentymentu do wydania papierowego, z chęci obcowania z pełną treścią... i dla rysunków Sawki i Mleczki.  Sądzę jednak, że audiopolityka może być ciekawą propozycją dla osób niedowidzących, stojących w samochodowych korkach... i miłośników rynkowych nowinek.