wtorek, 31 sierpnia 2010

Znalezione w sieci

"kiedy dzieci ustalają między sobą hierarchię — kto ładniejszy, kto bogatszy, kto najlepszy w sporcie — dzieciom inteligencji rodzice mówią, że są ponad to"

źródło: http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/736

środa, 25 sierpnia 2010

Viy

Pisałem już o rewelacyjnym (wg mnie) serwisie z darmową muzyką - Jamendo.

Oto moje ostatnie 'znalezisko' - ukraiński Viy.

Polecam!

Na zachętę klip z youtube:


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Kto czyta ten frajer - i inne smutne refleksje

Polecam lekturę wywiadu z Beatą Stasińską, współzałożycielką wydawnictwa W.A.B.

http://wyborcza.pl/1,75475,8277084,Kto_czyta__ten_frajer.html?as=1&startsz=x

sobota, 21 sierpnia 2010

Katalog

Pewnego dnia orientujesz się, że masz sporo książek. Naprawdę sporo, więcej niż Ania spod ósemki i kuzyn Piotruś. Prawie tak dużo jak Adaś, ten którego tata ma nowy samochód. No, ale u Adasia to są głównie komiksy, to się nie liczy.
Tak więc masz sporo książek. Prawie dziesięć. To już na półce wygląda poważnie. Jesteś poważny, więc robisz sobie listę tych książek - bo poważni ludzie na filmach mają takie listy. Gdy na urodziny dostajesz od Dziadka nowego Karola Maya - jesteś szczęśliwy, bo możesz dopisać go do swej "ewidencji".
Po jakimś czasie ta pojedyncza kartka przestaje ci wystarczać. Wszystkie dane przepisujesz do Zeszytu, takiego grubego, ze sztywną okładką. Przy okazji dopisujesz dodatkowe dane - obok autora i tytułu zaznaczasz jeszcze gatunek, datę wydania, ilość stron.
Całość wygląda poważnie, naprawdę poważnie.
Czujesz się jak ten pan, co to w telewizji miał taką dużą bibliotekę i rozbudowany katalog.
Mija trochę czasu i zeszyt ukazuje ci swe braki. "Tomki" przestają się mieścić w swej części i wychodzą poza swą literę. Wkrada się mały zamęt w twój uporządkowany świat.
Przez jakiś czas jeszcze się bawisz w papierową ewidencję, ale potem zniechęcony to rzucasz.
Przez moment próbujesz ratować katalog przy pomocy papierowych fiszek. Gdy ginie ci czwarta z kolei, rezygnujesz.
Twoje książki przez kilka lat są niespisane. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby nadszedł jakiś wielki kataklizm. Potomni nie byliby w stanie ustalić tytułów, które miałeś. Straszne.
Pewnego dnia, gdy twe książki nie mieszczą się na jednym regale (i walczysz z IKEĄ by zdobyć drugi, mniej więcej taki sam) postanawiasz znowu zapanować nad swym katalogiem. Pomny doświadczeń z przeszłości rezygnujesz z wersji papierowej. Jako człowiek nowoczesny zakładasz sobie "specjalną bazę danych" w swym komputerze. Przez pół weekendu wklepujesz autorów i tytuły. Przez drugie pół poprawiasz literówki.
Potem, jako osoba przezorna, tworzysz kopię zapasową, na wypadek awarii komputera. Umieszczasz ją w bezpiecznym miejscu (w razie, gdyby nadszedł kataklizm...). Chyba dopilnowałeś wszystkiego.
Jesteś zadowolony. Masz ewidencję, bez wad, nowoczesną.
Mija znowu trochę czasu. W pewien sobotni poranek orientujesz się, że od dłuższego czasu nie uzupełniałeś katalogu. A przecież trochę nowych książek doszło. Przez pół weekendu...
Ale grunt to porządek!

niedziela, 25 lipca 2010

Czarny Petersburg




Władimir Wasiliew "Oblicze Czarnej Palmiry"










Ostatnio dobieram lektury według pokrętnego klucza: szukam rosyjskich autorów, którzy są bardzo dobrze znani w swojej ojczyźnie i prawie nierozpoznawalni u nas. Na szczęście jest kilka wydawnictw, które nie patrząc wyłącznie na zyski, wydają taką lekturę. Mam na myśli m.in. Fabrykę Słów, oficynę odstraszającą przeciętnego mola książkowego kiczowatymi okładkami. Jednak, kiedy przyjmiemy zasady takiej konwencji, możemy zająć się tekstem. A drukowane opowiadania z gatunku fantastyki są naprawdę godne zauważenia. Nie jestem fanem, ani znawcą książek z tego działu, ale dzięki poszukiwaniom w ofercie wspomnianego wydawnictwa, trochę nadrabiam braki.

Ostatnio w ręce wpadła mi na wyprzedaży w markecie(sic!)książka Wasiliewa - współautora osławionego już "Dziennego Patrolu".

"Oblicze Czarnej Palmiry" to kolejny wariant kontynuacji historii ze świata Ciemnych i Jasnych, które tym razem toczą się pomiędzy Moskwą, Odessą(Białą Palmirą), Kijowem, a Petersburgiem, czyli tytułową Czarną Palmirą.

Dużo w tej książce takich smaczków, które korespondują z dzisiejszą rzeczywistością rosyjską - dla mnie to uczta:) Czytając Wasiliewa w pewnym momencie złapałam się na myśli, że mam wrażenie, jakbym rozmawiała z kimś obcym, ale o wspólnych znajomych i z każdą stroną było mi bliżej do autora.
Oczywiście znajdą się i tacy, dla których to już nie będzie "prawdziwa" kontynuacja Patroli, którzy znajdą tylko takie nieścisłości, jak inne tłumaczenia imion bohaterów, czy doszukają się "przekłamań" w ustalonych w "Dzienny Patrolu" zasad. Dla mnie nie ma to większego znaczenia, dla mnie ważne jest, że udało misie przy tej książce nie tylko wypocząć, ale i uśmiechnąć z przekąsem.

PS. W porównaniu z okładką oryginału, ilustracja na polskim wydaniu wydaje mi się jednak dość wysublimowaną propozycją, choć zupełnie nie powiązaną z tekstem...