Liliana Kern "Ognisty anioł. Historia Niny Pietrowskiej - muzy rosyjskich symbolistów""Ognisty anioł" Walerego Briusowa to książka, która w swoim czasie wstrząsnęła opinią publiczną. I nawet nie sama opisywana historia wzbudziła ogólne zainteresowanie, lecz wstęp, w którym autor informował czytelników, że dany tekst to cudem ocalony niemiecki XVI-wieczny rękopis. Briusow okazał się na tyle przekonywujący, iż niemieccy odbiorcy zaczęli zgłaszać do niego prośby, a potem wręcz zażądali oddania ich ojczyźnie oryginału.
Z książką związana jest jeszcze jedna historia, która podsycała zainteresowanie ówczesnych. "Ognisty anioł" był bowiem przelanym na papier autentycznym romansem rozgrywającym się w rosyjskiej śmietance artystów-symbolistów.
Miłosny trójkąt tworzyli: Andriej Bieły, Nina Pietrowska i sam autor - Walery Briusow. Ta kochająco-zwalczająca się konstelacja była niewyczerpanym źródłem natchnienia dla obu literatów i przyczyną rozpadu osobowości wszystkich zainteresowanych.
O Biełym i Briusowie napisano już wiele, w końcu i femme fatale doczekała się swojej ciekawej biografii. Liliana Kern podjęła próbę odtworzenia życia Pietrowskiej nie tylko w czysto historycznym wymiarze. Autorka niezwykle przekonywająco ukazała wewnętrzne rozdarcie rosyjskiej muzy: jej małe i wielkie tragedie, jej charyzmę i zadziwiające utożsamienie się z Renatą z "Ognistego anioła", dla której stanowiła pierwowzór.
Można powiedzieć, że tak barwne życie aż prosiło się o wielowymiarowy opis. Kern z dużym wyczuciem podeszła do tematu. Autorka nie potępia, ani nie gloryfikuje swojej bohaterki. Nie jest to także sucha analiza niezaangażowanego emocjonalnie postronnego widza. Jest to opowieść kobiety o kobiecie. Kern na kartach swojej pracy pokazała, iż jednoznaczna ocena Pietrowskiej jest zwyczajnie niemożliwa i choć takie zdanie nie pojawia się w biografii, czytelnik sam koniec końców dojdzie do takiego wniosku.
Lektura dla zainteresowanych rosyjską literaturą - obowiązkowa!


